- I co teraz mam zrobić z tym Królikiem – Jaworski zaciągnął się papierosem i spojrzał pytająco na zwierzchnika.
Królik został przesłuchany i siedział teraz „na dołku”. Mimo, że pokazano mu walizkę, którą świadkowie rozpoznali jako własność Bowara (drugą większa znaleziono na miejscu zbrodni), do niczego się nie przyznawał. Walizkę widział pierwszy raz w życiu na jego śmietnik ktoś mu musiał podrzucić. W czasie zabójstwa był sam w domu. Wcześniej popił trochę u przyjaciela z pracy Józefa Światło, ale ten odprowadził go około 18 do domu. Sprawiał wrażenie lekko upośledzonego, a przynajmniej mocno ograniczonego.
- Nie ma świadków, nie ma alibi – Wygański twardo obstawał przy swoim. – I do tego to żydowska zaraza. Zamknąć na parę dni, nie dać żryć i co jakiś czas kijem potraktować, to zaraz zacznie śpiewać.
- Nie mam mowy – obruszył się Rybski. – Nie jesteśmy dzikusami, a walizkę faktycznie każdy mógł podrzucić na jego śmietnik. Chyba przyjdzie nam go wypuścić…
- To jedyny punkt zaczepienia – zaprotestował Wygański. – I do tego pracuje w drukarni.
- Czyli łączysz to zabójstwo z rozlepianiem ulotek? – Jaworski obrócił głowę w jego stronę. – I uważasz, że każdy drukarz jest podejrzany?
- No, nie każdy.  Ale trzeba się mocno przyglądać temu środowisku. Tak nas uczyli w centrali.
- Stanisław Królik za chwilę opuści nasz areszt – zadecydował Rybski ucinając dalszą dyskusję. – Trzeba mu się pilnie przyglądać. A propos ulotek: Wygański, udało ci się ustalić miejsce druku?
- Niestety nic nadal nie wiem. To może być drukowane wszędzie.
- Farba drukarska jest dziś trudno dostępna. Wiadomo, że o ile trudno ustalić kradzież farby w naszej drukarni, to jednak sprawdziłem jej zużycie – Jaworski wyjął notes. – W ciągu ostatniego miesiąca wzrosło o 20 % . Dziwne, co?
- Czyli   jednak w naszej drukarni może być ktoś związany z bolszewizmem – skwitował Rybski.
- To może ten Królik? – podsunął Wygański.
- Jest chyba zbyt głupi.
- Albo głupka udaje – upierał się nowy.
- No to pozostawiam ci tego Królika do obserwacji – Rybski wyraźnie nie miał dziś ochoty na dyskusje. – A Jaworski masz coś jeszcze?
 Sierżant chwilę zastanowił się i znów wyjął swój notes.  – Mam kilka informacji dotyczących osób, które przewinęły się w tej sprawie.
- Dawaj!
- Dużo tego. Zostawię, niech szef sobie poczyta – mruknął sierżant podając swój notes. – A ja pójdę z Wygańskim do profosa, żeby wypuścił tego Królika. Wpadnę potem odebrać moje notatki.
Rybski trochę zdziwiony kiwnął głową i kiwnięciem głowy wskazał współpracownikom drzwi. Po chwili zagłębił się w notatkach Jaworskiego.
Maria Kurylska była notowana przez policję krakowską. Co prawda nie popełniła żadnego przestępstwa, ale związana była przed laty, podczas studiów z anarchistami. Co prawda nie brała udziału w żadnych z akcji tych radykałów, ale jej nazwisko pojawiło się w kontekście „sympatyka”. Mogła to być artystyczna moda, a może początek współpracy – pomyślał Rybski i zaczął czytać kolejną notatkę. Stanisław Królik walczył w armii pruskiej i tam poznał Józefa Światłę. Co prawda, ten drugi dostał się do niewoli podczas bitwy pod Tannenbergiem i razem zbyt razem nie dzielili koszarowego chleba. Marcin Gęslicki nie był na wojnie. Ze względu na wiek został zwolniony ze służby. Przy nazwisku Henryka Pawłowskiego była długa kreska i znak zapytania.
Drzwi uchyliły się i ukazała się głowa sekretarki. – Ktoś wysłał chłopaka z pismem do pana – podekscytowana kobieta podała mu szarą kopertę.
Rybski rozerwał kopertę i zaczął czytać:
Proszę o dyskretne spotkanie w sprawach związanych z bezpieczeństwem. Dziś o ósmej wieczorem przy kaplicy cmentarnej Czabajskich.

Do X Gry zostało...

Start GRY: Monday, Apr 01, 2019 19:00 259 dni

Organizatorzy

Odwiedza nas

Dziś62
Wczoraj111
Tydzień62
Miesiąc1198
Total58220

Who Is Online

1
Online