Daścisław pozostał jeszcze przy stole. Lubił posiedzieć sobie przy dzbanie piwa i posłuchać wieści z dalekich stron. Obiewit był zresztą świetnym rozmówcą, wkrótce pojawił się też Swarożot, a po nim dołączyli pozostali kupcy.
- Granica nie jest spokojna, panie Obiewicie, a pan jedziesz w te strony?
- Wrogowie zawsze na nas czyhać będą, czasem jeno udając przyjaciół. Taki świat, tak życie się zmienia.
- Świat się zmienia - Swarożot był w doskonałym humorze. Położył na stole magdeburskiego dukata. - To i kolejny dzban się przyda.
- Zawołam dziewkę z garncem, jako że i tak wyjść muszę pod drzewo - zaofiarował się władyka i chwiejnym krokiem ruszył w kierunku drzwi.
- Kolejny dzban? Nie ucierpi na tym wasza powaga kapłana i bogów? - spod opuszczonych powiek z kpiną spytał Obiewit.
- Ty mi mości Obiewicie nie śmiej się z wiary przodków naszych, żeby was Światowit nie pokarał! - oburzył się pogański duchowny. - Takie czasy, że w naszej wierze i obrządkach książę nasz nie chce uczestniczyć. Mało jest jeszcze takich, co wiary przodków dochowują. Od kiedy ten przeklęty ojciec Siemowita, co najwyższy urząd na dworze legalnego księcia p i a s t o w a ł, chwycił władze, straciliśmy przychylność bogów naszych.
- Nie wielu ma dziś odwagę wypowiadać takie słowa...
- I nie wielu pozostało, co wiary przodków się trzymają. Chłopi są przywiązani. Choć czasem, jak choćby Raszbór, szlachetni też potrafią przeciwstawiać się obcej wierze.
- Nie radzę zbyt wiele powtarzać tego przy Daścisławie - syknął Obiewit. - Na tych ziemiach ród panujący do najwierniejszych nowej dynastii należy, a tu ziemie wielkie do nich należą.
- Ród? Ludzie Północy, co obcy nam Słowianom! Za służbę w drużynie księcia Mieszka...
- Cicho! - Obiewit zatkał usta kapłanowi Światowita. - Nie wiem dlaczego za dużo dziś piwa wypiłeś, ale tu kara może spaść nawet za słuchanie takich rzeczy.
Miał rację. Daścisław dawno już załatwił pod drzewem potrzebę wywołaną duża ilością piwa i teraz stał pod oknem, przysłuchując się uważnie, o czym rozmawiają goście. Już dawno zrobiło się ciemno, a nikły blask łuczywa pozwalał mu pozostać w cieniu. W pewnej chwili wydawało mu się, że jakiś cień mężczyzny rosłej budowy mignął mu między drzewami, zmierzając do stajni, gdzie spali podróżni w kierunku zwartej zabudowy grodu. Mogło mu się jednak to tylko wydawać.

Do kolejnej Gry zostało...

Start GRY: 31.03.2018 19:00 163 dni

Odwiedza nas

Dziś54
Wczoraj75
Tydzień290
Miesiąc1200
Total34882

Who Is Online

1
Online