Rybski rozsiadł się w fotelu wygodnie i spojrzał na Jaworskiego:
- Jak to nic nie ma na Bowara?
- Mały, szary człowiek. Zupełnie żadnego punktu zaczepienia.
- A propaganda bolszewicka?
- Ja szefowi mówiłem, że mam pewien pogląd na sprawę – sierżant podrapał się po bródce. – Ale będzie szef mówił, że ulegam, jak to było, „niechęciom i antypatiom”, to nic nie mówię. Ale zna to szef, kto pierwszy poczuje…
- Co to za bełkot! Czy wyście sobie coś golnęli, sierżancie? – Rybski wstał z fotela. Miał dość dusznego biura, walk na froncie, bolszewików, morderców i złodziei. – Wychodzę na kawę do Resursy, może to mi rozjaśni trochę, bo takiej sprawy jeszcze nie mieliśmy.
Kawiarnia była jednocześnie restauracją i wspaniały zapach naprawdę dobrej kawy mieszał się z aromatami golonki i kiszonej kapusty. Rybski usiadł w kącie i zamówił kawę po wiedeńsku z domowym ciastem.   
- Można się do pana kapitana przysiąść?
Przy stoliku stała uśmiechając się drwiąco Maria Kurylska. Rybski westchnął i wskazał miejsce obok siebie. Nie miał ochoty na rozmowę z kimkolwiek, a tym bardziej z przemądrzałą dziewczyną.
- To miło, że mogę usiąść obok miejscowego pogromcy szpiegów i sabotażystów.
- Nie czyta pani gazet? To nie jest śmieszne. Co z tego, że Kijów zajęty? Plebiscyty na Warmii i Mazurach… Plebiscyt na Spiszu i Orawie… Plebiscyt na Śląsku… Walki na wchodzie… Myśli pani, że jesteśmy w stanie to wszystko udźwignąć? Że za chwilę wróg nie uderzy? Modlę się o to, żeby to był tylko jeden wróg, a nie kolejne rozbiory.
- I w tej sytuacji najważniejsze jest tępienie ulotek bolszewickich?
- Pani uważa, że nie robią one nic złego?
- Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. I ten, kto chce Polski narodowej i ten kto chce socjalistycznej…
- I ten kto nie chce Polski wcale? – przerwał jej Rybski.
- Jak nie chce? – zmieszała się Kurylska. – Każdy chce…
- Otóż musi pani trochę więcej poczytać, moja pani. Bolszewicy to nie socjaliści. To komuniści, a oni nie chcą Polski tylko wielką, europejsko-azjatycką republikę rad, ojczyznę nie narodów, a robotników. I nie ma w niej miejsca na pani warstwę społeczną. Bez ziemiaństwa, bez przedsiębiorców, bez inteligencji. Musi pani trochę poczytać, co głosi wyznawca Marxa – Lenin. Najpierw utopi świat we krwi, żeby potem wyrósł z tego nowy człowiek.
- Ale my popadamy w jakąś przesadę – zaprotestowała Kurylska. – Nawet urzędowy Orędownik jest nie do czytania. Każdego Żyda utopiłby w łyżce wody, bo albo kryptoniemiec, ale komunista. Nawet mój sąsiad, Stanisław Królik, mówi, że on tu od zawsze mieszkał i jego rodzina też. A teraz, że on jest Żydem to coś zmienia.
- Czy ja aresztowałem kogoś za to, że był Żydem? – Rybski miał dość tej rozmowy i naiwnej dziewczyny. – Większość Żydów, jest bliżej związana z państwem niemieckim i wyjeżdżają tam masowo. Ci, którzy zostają w większości uważają się za Polaków i nie ma problemu. Jest jednak część, która nie identyfikuje się z Polską i nie zależy im na istnieniu naszego państwa.
- To co, to mamy obserwować każdego Żyda czy Niemca? Patrzeć jakie w siatkach mają zakupy, co jedzą, co w walizkach wynoszą na śmietnik? Jakie gazety czytają i czym się upijają.
- Jakich walizkach na śmietnik? – natychmiast ożywił się Rybski.
- Co?
- Jaka walizka?
- Żartuje pan? Królik ma na swoim śmietniku wyrzuconą walizkę. Co prawda całkiem dobrą, ale to chyba nie powód do aresztowanie.
- Wręcz odwrotnie -  zimno stwierdził Rybski.

Do X Gry zostało...

Start GRY: Monday, Apr 01, 2019 19:00 310 dni

Organizatorzy

Odwiedza nas

Dziś25
Wczoraj52
Tydzień294
Miesiąc2540
Total54288

Who Is Online

2
Online