Śniegi puściły już miesiąc temu, ale drzewa spóźniały się z wypuszczeniem liści. Przejmujący chłód nie pozwalał sokom uwolnić pąków i obsypać kwieciem pól, lasów i polan. Wiosna tego roku długo nie nadchodziła. Natura przedłużała zabójczy dla człowieka stan przednówka, kiedy zapasy z poprzedniego roku już się skończyły, a ziemia jeszcze nic nie potrafiła ofiarować do jedzenia.
    Wysoki mężczyzna w zbroi odszedł od okna i wściekle uderzył ręką w drewnianą framugę. Czuł się spętany. Powinien teraz być w swoim kraju, w swoim zamku, ze swoimi wasalami! A nie w drewnianym grodzie na dalekiej Północy. Wygnany, zbuntowany, ciągle walczący ze swoimi potężnymi krewnymi. Liczył, że król duński ulegnie jego namowom i razem ruszą na wojnę. Ale ten wolał nie ryzykować konfliktu zbrojnego z potężnym sąsiadem. Musiał więc znów wrócić do tych pogan, którzy jednak cenili go za umiejętności rycerskie.
- Chciałeś mnie widzieć, panie? - do izby wszedł ubrany w skórzany kabat mężczyzna w baraniej czapce.
- Tak, Dragowicie. Czy przyszły już wieści z Garadu? Czy Nakon nas wesprze?
- Książę Obodrytów już jest stary i śmierć zagląda mu w oczy. Nie podejmie się akcji zbrojnej.
Obaj mężczyźni mówili po niemiecku, ale wymowa przybyłego wskazywała na obce naleciałości.
- I będzie tkwił w tym swoim zamku pośrodku jeziora bezczynnie? Obce mu już są łupy i bogactwa? - zachodni rycerz wzburzony znów skierował się do okna. - Tam, na południu, czy to na południowym wschodzie, czy południowym zachodzie są bogactwa, potęga i sława. Miasta bogate, które tylko czekają, by je zdobyć!
- Jak pod Cocarescemier? Za wybicie wszystkich mężczyzn, czekała nas odwetowa wyprawa i potężna klęska - sceptycznie pokręcił głową Dragowit. - Ledwie dziesięć lat minęło od bitwy, w której poległ brat Nakona, Stoigniew. Nie ma się co dziwić, że książę Obodrytów nie chce podzielić jego losu i wiązać się z wami. Ich bóg Radogost ma ich w opiece, ale bóg chrześcijan chyba potężniejszy.
- Z jednej strony cesarz, a z drugiej ten pogański książę Polan! Nie widzicie, co się dzieje? Ich władca to nie byle zarządca plemienny, jego ród tworzy potęgę w tym rejonie. Najpierw podbili Kujawian, Wiślan i Mazowsza, a teraz sięgają po ziemie: lubuską, pomorską i ruszają na tereny wieleckie. A wy co na to? Nic!
- Nie mów tak, panie. Zawarliśmy sojusz z Pyrzyczanami i Wolinianami przeciw Polanom.
- Twój władca włada tylko Redarami! A pozostałe plemiona wieleckie?
- Po koronacji cesarskiej Ottona stanąłeś jako jeden z przywódców buntu przeciw niemu... Szukałeś potem bezskutecznie pomocy u króla duńskiego, Haralda Sinozębnego... Czy ty teraz panie, nie myślisz wykorzystać słowiańskich waśni, żeby zrealizować prywatne cele? W swoim rodzinnym państwie teutońskim? - wielecki możny spojrzał mu w oczy. - Naszą krwią?
- Moja sprawa jest waszą sprawą - silna, nawykła do walki dłoń chwyciła go za gardło. - Choćby to nawet były tylko moje sprawy, to płacę ci za to w złocie i nie oczekuję w zamian opinii i osądów. Jesteś moim człowiekiem. Zrozumiano?
- To się już nie powtórzy - wydyszał Dragowit. - Mów co mam robić.
- Sytuacja jest dla nas wyjątkowo nieprzychylna. Jest jednak sporo potężnych plemion, które nie są zadowolone z pokojowych zapędów.
- Jak choćby Żelibor, książę obodryckich Wagrów - wtrącił Wielet. - Jest wściekły na cesarza, bo ten stanął po stronie Mściwoja, księcia Obodrytów właściwych. Sam przyniosłem ci tę informację.
- Tak, ten głupek Otton zarządził mu 15 talarów srebrem na rzecz Mściwoja. Przybyłem tam z moimi ludźmi, ale Wagrowie sami nie byli w stanie pokonać wojsk cesarskich. Dlatego wróciłem tu, do Radogoszczy, gdzie władca twój zawsze chętnie korzysta z mojego wojennego doświadczenia.
- Masz teraz jakiś plan, panie?
- Musimy skupić się na zniszczeniu Mieszka i zerwać jego sojusz z Czechami i cesarzem. Kiedy zniszczymy Mieszka, książę czeski Bolesław wróci do sojuszu z Wieletami i będziemy mogli ruszyć na cesarstwo!
- Trzy lata temu rozgromiłeś jego wojska, a brat jego poległ na polu bitwy. Myślałem, że sprawa załatwiona.
- Mieszko szybko się uczy. Teraz jest dużo lepiej przygotowany do wojny i wie, że w polu przydaje się jazda. Poza tym chce przyjąć chrzest!
- Na Swarożyca! Chrzest? Opuścić wiarę ojców? To będzie miał bunt!
- Nie znasz ich sytuacji. Nie posyłałem cię do Lachów, bo mam tam swoich zaufanych ludzi. Polanie... Sporo z nich już zetknęło się z "niemieckim" bogiem, jak mówią. Pamiętaj, że w skład ich państwa wchodzą Wiślanie, którym pokolenia temu narzucono na krótko chrześcijaństwo. A Mieszko rozumie, że złączone z wielu plemion państwo będzie silniejsze, jeżeli będzie miało jednego boga. Chrzest jeszcze bardziej zwiąże go z Czechami i cesarzem. Wzmocni jego państwo i uczyni nie do pokonania przez nasze siły.
- Chyba, że wcześniej wykorzystamy niezadowolenie i bunt... Są jeszcze tacy, co chcą do władzy przywrócić starą dynastię... Potomkowie Popiela nie wymarli...
- Można ich wykorzystać. Ale najważniejsze to nie dopuścić do przeprowadzenia chrztu. Mieszko ma teraz potężnych przyjaciół. Cesarz traktuje go prawie na równi z margrabią Geronem!   
-  Traktował - poprawił go Dragowit. - Geron zmarł w ubiegłym roku, a wielką Marchię Wschodnią cesarz podzielił na sześć części.    
- Nie zapomniałem o tym. Geron był w pewien sposób sojusznikiem Mieszka, więc jego śmierć jest nam bardzo na rękę. Rozdrobnienie Marchii to też posunięcie korzystne, z jednej strony cesarz boi sie obdarzyć kogoś tak potężną władzą, jaką miał Gero, a z drugiej osłabia w ten sposób swoją granicę wschodnią. Ale nie ma nikogo, komu mógłby tak ufać jak zmarłemu margrabiemu - gorzko uśmiechnął się mężczyzna.   
Gdybyś tylko otrzymał taką propozycję od cesarza, natychmiast byś ją przyjął, a nas wydał na rzeź - pomyślał Wielet, przyglądając mu się uważnie. - Na szczęście jesteś ostatnią osobą, której cesarz może zaufać.
- Mieszko nie wprowadził swojej nowej żony do Gniezna. Może boi sie rozruchów na wieść o chęci przyjęcia nowej wiary. Jego żona i szykowany na biskupa Jordan są na razie w dobrze zabezpieczonym zamku na Ostrowie Lednickim. Gdyby udało nam się dowiedzieć dokładnie kiedy i którędy wyruszą stamtąd do Gniezna...
- Chcesz dokonać napadu na książęcy orszak?
- Śmierć Dąbrówki przekreśli przymierzę Polan z Czechami i Bolesław ponownie powróci do sojuszu z Wieletami. Gdyby udało sie też wyeliminować Mieszka, to jego państwo znów rozpadnie się na części. Mam wśród Lachów człowieka zaufanego, zawdzięcza mi życie i... - zaśmiał się nieprzyjemnie - trochę złota.
- Tobie panie, chrześcijaninowi nie zależy na szerzeniu wiary wśród pogan? - z udaną naiwnością spytał Dragowit.
- To bez znaczeni! Kiedy ja stanę na czele chrześcijańskiej Germanii, zaprowadzę tam chrześcijaństwo siłą!

Do kolejnej Gry zostało...

Start GRY: 31.03.2018 19:00 163 dni

Odwiedza nas

Dziś54
Wczoraj75
Tydzień290
Miesiąc1200
Total34882

Who Is Online

1
Online