Opowiadanie VII

Opowiadanie VII

Gostyń
Probostwo parafii Świętej Małgorzaty
7 kwietnia 1912, godzina 10.00

- Co ksiądz robił pomiędzy siódmą a ósmą w dniu morderstwa – Karski nie miał ochoty bawić się w konwenanse i od razu przystąpił do rzeczy.
- Już mówiłem, siedziałem w hotelowym salonie i czekałem na pewnego człowieka, który nie przyszedł. Siedziałem z panem Waldemarem, który poczęstował mnie piwem. Nie chciałem, ale nalegał. W sumie nawet dobre było, więc zanim przyszedł pan Kiereński skusiłem się nawet na drugie. Chyba było za dziesięć ósma jak przyszedł. Pięć minut wcześniej wyszedł pan Waldemar. Chyba do ubikacji.
- Czy widział ksiądz kogoś na schodach, wchodzącego na drugie piętro?
- Nie! Na pewno nie!
- A w korytarzu?
- Na pewno nie!
Karski westchnął. Liczył, że wyjaśnienia księdza wprowadzą śledztwo na nowe tory.
- Co ksiądz robił w tym hotelu?
Ksiądz Popławski otworzył usta, ale zaraz je zamknął i pochylił się nad stołem po talerz z herbatnikami. Poczęstował prokuratora, ten jednak pokręcił przecząco głową.
- Jeżeli zdradzę panu pewne tajemnice związane dobrem Kościoła, będę mógł liczyć na pana dyskrecje?
- To sprawa o morderstwo, proszę księdza.
- Nie wiem, czy obserwuje pan to, co się dzieje we Francji?
- Zbroi się, jak każde państwo w Europie.
- Nie o tym mówię – żachnął się duchowny. – O walkę. O wielką wojnę, choć nie militarną. Wie pan, panie prokuratorze, ta wojna militarna może nam zabić tylko ciało. Ja mówię o gorszej, o tej co zabija dusze.
- A tak konkretniej? Bo nie powiem, żebym się na bieżąco interesował sprawami Kościoła w innych państwach. Wspomniał ksiądz o wojnie… Kto jest tym wrogiem?
- Masoneria i ich przywódcy. Premier Briand! – wydyszał ksiądz. Na dolnej wardze pojawiła mu się kropelka spienionej śliny. – To nie rozdział Kościoła od państwa od państwa! To walka z duchowieństwem.
- Czy ksiądz nie przesadza? – skrzywił się Karski.
- Nie wiem czy pan wie, ale na mocy konkordatu zawartego jeszcze przez Napoleona w 1803 roku, to rząd francuski nominował biskupów. Jakby tego było mało, osiem lat temu zakazano zgromadzeniom zakonnym prowadzenia szkół, a wcześniej na mocy ustawy o kontroli zgromadzeń zakonnych ponad trzydzieści tysięcy zakonników rozproszono! Ustawa o rozdziale państwa od kościoła z 1906 roku wykluczyła duchownych z grona urzędników państwowych i przestała im płacić pensje.
- Pensje? – zdziwił się prokurator.
- W czasie rewolucji we Francji skasowano cały majątek Kościoła w zamian wyznaczając duchownym pensje. W czasie Cesarstwa duchownym udało się w części odbudować majątek. Teraz znów im zabrano, nie dając jednak nic w zamian. Właścicielami kościołów we Francji jest państwo! Zakazano nauki religii w szkołach i usunięto symbol krzyża, jakby był symbolem zła, a nie miłosierdzia.
- Ale co to ma do nas? To problemy Francji, tu w Cesarstwie Niemieckim mamy inne problemy.
- Pan pozwoli dokończyć. Bo za tym stoją masoni. Są masoni angielscy, gdzie to wszystko się zaczęło. Ta zaraza. Oni jeszcze wierzą w Boga, istotę stwórczą, Wielkiego Architekta. I odcinają się od wolnomularstwa francuskiego, które walczy z każdym przejawem duchowości. Francuscy masoni to ateiści, którzy nienawidzą Kościoła katolickiego!
- Nie znam sytuacji we Francji, ale czy ksiądz nie przesadza?
- A słyszał pan o aferze fiszkowej?
- Co nieco.
- W rządzie francuskim są sami masoni! Między innymi minister wojny, marszałek Louis André, który sam przyznawał się do tego. Na jaw wyszła afera, kiedy ujawniono, że ministerstwo na jego polecenie szpieguje oficerów grupując ich według podejścia do Kościoła. Tylko negatywnie nastawieni i ateiści mieli szansę na awans. Wierzących oficerów określano jako „klerykałów”, „klerokaraluchów”, „klerokanalie” czy na przykład „klecha czystej krwi”. Na fiszkach znajdowały się informacje o życiu prywatnym i rodzinnym oficerów typu: „chodzi na procesje po cywilnemu”, „uczestniczył w mszy z okazji Pierwszej Komunii swojej córki”, „otrzymał błogosławieństwo papieskie dla swojego małżeństwa”. We Francji ministrem oświaty zawsze musi być mason. Podobnie w ministerstwie zdrowia. Ich wpływy są potężne!
Karski pamiętał ten skandal. Oburzenie społeczne było tak wielkie, że premier Combes, oczywiście też mason, podał się do dymisji. Wbrew oficjalnym deklaracjom o „niedyskryminowaniu obywateli ze względu na wyznawaną przez nich religię” socjalistyczny rząd utrudniał awans katolikom lub nawet podejrzanym o sympatie chrześcijańskie. Mało tego, sporządzanie osławionych fiszek zlecono lożom masońskim.
- Ale nadal nie rozumiem, jaki to ma związek z księdza wizytą w hotelu – prokurator słuchał z zaciekawieniem, ale jego czas był ograniczony. Chciał jeszcze spotkać się w sądzie z Krzyżostaniakiem i wysłuchać co ustalił na podstawie rozmów z gostyńskimi doliniarzami.
- Wie pan, jak państwo pruskie walczy z Kościołem katolickim. Szczególnie na tym terenie – westchnął ksiądz. – Wiem, że francuski odłam masonerii od zawsze miał silne korzenie w Polsce ze względu na sympatie napoleońskie. Wiem, że nie powinienem w ogóle rozmawiać z heretykami, ale dostałem sygnał, że ktoś z masonerii angielskiej chce się spotkać. Ktoś zadzwonił i umówił spotkanie w hotelu.

- Kto?
- Nie wiem. Pewnie jakiś miejscowy, bo mnie znał. Nie pamiętam numeru – ksiądz potarł czoło. – Chyba 1283?
- Po co dzwonili?

Chcą powstrzymać wpływy francuskiego wolnomularstwa. Rozwijając obediencje angielską osłabiamy ateistów i ich wpływy, ataki na Kościół.
- Nadal nie widzę tu roli księdza. Co mogli księdzu zaofiarować?
- Nazwiska! Nazwiska ukrytych członków loży masońskiej. Moglibyśmy już na samym początku powstrzymać zarazę! – krzyknął duchowny z rozmarzeniem w oczach. – Zatrzymać pochód wojującego ateizmu i zło tej szatańskiej zarazy. Ale nie tylko! Boję się, że już niedługo na ziemiach polskich pojawią się znów loże Wielkiego Wschodu Francji. Oni są zaniepokojeni rozwojem jakiegoś kierunku, który oderwał się od wolnomularstwa.
- A co chcieli w zamian?
Ksiądz zmieszał się i szybko sięgnął po chusteczkę, żeby wytrzeć czoło.
- Proszono o informacje na temat dziwnych napisów w farze.
- Takich? – Karski wyjął z kieszeni zdjęcie znalezione przy trupie.
- Tak, taki napis znajduje się na drewnianych wrotach pod chórem. I – zawahał się przez chwilę – Chcieli jeszcze plan grobów na starym cmentarzu.

Komentarze   

0 #1 Gdańskie Szerloki 2021-04-24 15:14
1. "Francuska
ustawa o rozdziale kościołów i
państwa z 9 grudnia 1905 r a nie z 1906 roku
2.Konkordat napoleoński zawarto 15/16 lipca 1801 r. a nie w 1803 r.

You have no rights to post comments

Related Articles