Opowiadanie I

Opowiadanie I

2 kwietnia 1912, Lissa (Leszno),  

Kaiser -Wilhelm Strasse

Elegancki mężczyzna w naciągniętym na czoło kapeluszu minął budynek Poczty Królewskiej i rozglądając się uważnie dookoła wszedł do kamienicy. Zaczekał aż oczy przyzwyczają się do półmroku klatki schodowej, po czym zaczął wspinać się po wytartych schodach. Kiedy stanął przed niepozornymi drzwiami na trzecim piętrze, był już nieźle zziajany. Otarł pot z czoła i energicznie zapukał. Drzwi prawie natychmiast otworzyły się.
- Jest pan punktualny, to lubię – mężczyzna w drzwiach odsunął się robiąc miejsce. Poprawił ciągle zsuwającego mu się cwinkiera. – Myślę, że nasza rozmowa będzie obiecująca. Pozwoli pan, w gabinecie przygotowałem już kawę i ciasto z pobliskiej ciastkarni. Mają wyborne serniczki.
Gospodarz zamknął drzwi na dwa, wyjątkowo skomplikowane zamki i zerknął przez judasza. Uspokojony poprowadził przybyłego do niewielkiego pokoju, gdzie na okrągłym stoliku stały już dwie filiżanki i dzbanek z kawą.
- Sprawa jest wyjątkowo dyskretna. Z uwagi na naszą dotychczasową współpracę, wzorcową współpracę – podkreślił elegancki mężczyzna – postanowiłem zwrócić się do pana o pomoc.
- Cieszę się, że jest pan zadowolony z moich usług. Moja, hmmm... branża jest ograniczona do kilkunastu specjalistów.
- Łączy pan wyjątkową inteligencję z wiedzą konieczną w tym delikatnym fachu. Do tego dyskrecję i pewną bezwzględność, konieczną czasami, żeby zrealizować zlecenie.
- Niech pan przejdzie do rzeczy, bo nie jestem panienką do uwodzenia. Sądząc po ilości komplementów jakie otrzymałem, zadanie jest wyjątkowo skomplikowane. Jakaś wyjątkowo poszukiwana książka, która w dodatku znajduje się w Luwrze? – zaśmiał się gospodarz drapiąc się po przystrzyżonej na jeża głowie.
- Chodzi o kaduceusz…
- O co?
- Kaduceusz. Kerykejon.
- Mityczną laskę heroldów?
- Wierzymy, że Zeus ofiarował Hermesowi kaduceusz, który miał mu posłużyć do stworzenia świata z czterech żywiołów.
- I ja mam zdobyć ten oryginał? – zaśmiał się mężczyzna. – Tylko tyle.
- Nie wiem czy oryginał, ale na pewno bardzo stary, może pochodzący z I wieku naszej ery kadeusz. Według legendy miał należeć do samego Hermesa Trismegistosa.
- Boga Thota… - zakpił, ale zaraz spoważniał. - Pewnie to dla w a s bardzo cenna rzecz.
Elegancki mężczyzna wyprostował się. Spojrzenie oczu spod kapelusza nie było przyjazne.
- Zawsze płacimy bardzo dobrze.
- Ale tym razem mówimy o czymś wyjątkowym. Wie pan ile można dostać za coś takiego?
Przez chwilę zapadła cisza. Było tylko słychać szybkie oddechy obu mężczyzn wpatrujących się w siebie bez cienia życzliwości.
- Pan mówi, jakby już miał ten kerykejon. A bez mojej pomocy go pan nie znajdzie – zaczął przybyły.
- Pan też go nie ma…
- Niech pan nie przerywa! Kerykejon to rzecz cenna, ale też wyjątkowa. We właściwych rękach daje siłę, w niewłaściwych stanowi tylko niepozorny antyk. Tak, mam wskazówki. Ślad urwał mi się jednak w Gostyniu. Za dwa dni ma przyjechać człowiek z pewnymi dokumentami wskazującymi, gdzie może znajdować się ten artefakt. Dlatego muszę prosić pana o pomoc. I ofiarować dużą kwotę za pomoc w odnalezieniu kaduceusza. To zaliczka – podał grubą kopertę.
- Dużo – mruknął mężczyzna nerwowo poprawiając cwikiery.
- To trzydzieści procent całości.
- Rozumiem, że jeżeli będę musiał posunąć się do…
- Takie sprawy n a s nie interesują – przerwał mu elegancki mężczyzna wstając. – Spotykamy się za dwa dni w Gostyniu. Wie pan, gdzie mnie znaleźć.
Kiedy elegancki mężczyzna wyszedł na na ulicę owiał go przyjemny, chłodny powiew. Wykonał swoje zadanie, ale nie był w pełni zadowolony. Powierzanie tej samej sprawy tym ludziom w Poznaniu nie uważał za dobry pomysł. Ten młody głupiec chciał się wykazać zaangażowaniem. Że zna… Że pojedzie… Że powie… Że załatwi… Bo chciał się popisać znajomościami, gówniarz jeden!
Stojąca w bramie kwiaciarka skupiła na nim swój wzrok, ale spłoszona nie odważyła się złożyć propozycji zakupu małego bukietu sezonowych kwiatów.
- Za dwa dni, wiele się okaże – pomyślał. – I nie będzie już wówczas pełni księżyca…

 

You have no rights to post comments

Related Articles